Szpital w Dębicy rejestruje po nowemu, a pacjentom puszczają nerwy

Paulina
123rf
Od lutego bieżącego roku dębicki szpital stopniowo żegna się z tradycyjną rejestracją do poradni specjalistycznych. - Każda nowość wiąże się z pewnymi utrudnieniami. To przejściowe problemy, prosimy o wyrozumiałość - mówi dyrekcja. Koniec końców szpital rejestruje po nowemu, a pacjentom puszczają nerwy.

- Każda nowość wiąże się z pewnymi utrudnieniami. Zanim wdrażany system zacznie funkcjonować płynnie, wszyscy muszą nauczyć się jego obsługi. Stąd przejściowe kłopoty. Cała rzecz polega na informatyzacji szpitalnych poradni specjalistycznych - wyjaśnia Maciej Krajewski, kierownik sekcji informatyki w Zespole Opieki Zdrowotnej w Dębicy. Cały proces składa się z kilku etapów i ma zostać zakończony w sierpniu 2017 roku.
- Wtedy, zgodnie z bieżącym stanem prawnym, mamy obowiązek uruchomienia w szpitalu elektronicznej dokumentacji medycznej - mówi Krajewski.

Koniec z papierowymi kartotekami

Od lutego bieżacego roku dębicki szpital stopniowo żegna się z tradycyjną rejestracją do poradni specjalistycznych.
- Koniec z zeszytami, papierowymi kartotekami, odręcznymi zapiskami. Wprowadzamy komputerowy system, który stanowi spójny harmonogram pracy poszczególnych poradni oraz lekarzy. Do tego harmonogramu są wprowadzani rejestrowani pacjenci - tłumaczy Maciej Krajewski.

Dodaje, że kiedy pacjent zapisany po nowemu, trafia już do gabinetu specjalisty, lekarz na monitorze komputera, ma wyświetlone informacje o chorym, między innymi to, z jakim problemem się do niego zgłosił. - Na koniec wizyty specjalista zapisuje w systemie komputerowym diagnozę, może również wydrukować na przykład receptę lub skierowanie do innego gabinetu - mówi kierownik sekcji informatyki. W założeniu wszystkie zmiany mają sprawić, że z biegiem czasu praca personelu i zespołu medycznego w dębickim ZOZ zostanie znacznie usprawniona, na czym skorzystają przede wszystkim pacjenci.

Ci ostatni jednak na razie nie doświadczają plusów, muszą za to mierzyć się z utrudnieniami.
- Czas oczekiwania w kolejce niemiłosiernie się wydłuża. Rejestratorki strasznie się „grzebią”. Te panie najpierw powinny zostać porządnie przeszkolone, a dopiero później rejestrować pacjentów - zgłaszają uwagi niezadowoleni.

Nauka na żywym organizmie

- W ostatnich dniach rzeczywiście niektórym osobom w kolejce puszczały nerwy. Rozumiem, że dla chorych to stresująca sytuacja, ale prosimy o wyrozumiałość. Trwa początkowa faza, która wymaga wprowadzenia do systemu pełnych danych pacjentów, a mamy 250 tysięcy kartotek - zaznacza Przemysław Wojtys, dyrektor ZOZ w Dębicy.

Natomiast Maciej Krajewski wyjaśnia, dlaczego personel uczy się obsługi systemu w trakcie rejestracji pacjentów. - Nie możemy pozwolić sobie na czasowe zamknięcie rejestracji w celu szkolenia. Dlatego nauka odbywa się na tak zwanym żywym organizmie - mówi kierownik sekcji informatyki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie