„Powroty do zdarzeń”. Ukazała się nowa książka o Dębicy autorstwa Józefa Ambrozowicza

Monika Sroczyńska
Monika Sroczyńska
Krzysztof Łokaj
Ukazała się nowa książka autorstwa Józefa Ambrozowicza pt. „Powroty do zdarzeń”. Książka niezwykła i bardzo osobista. Dębica jest dla autora centrum świata. Tu spędził dzieciństwo, lata szkolne i młodzieńcze. Jak sam pisze, wszystko tu było dla niego pierwsze, bo odciskające ślad na całym jego życiu. Ale też nie jest to miłość ślepa. Ambrozowicz widzi wyraźnie to, co czasem umyka dębiczanom: rysy na obliczu miasta, które sprawiają mu niemal fizyczny ból.

Józef Ambrozowicz, rocznik 1945, wspomina Dębicę najpierw oczami dziecka. Tu się wychował – jak pisze – w cieniu fabryki: Zakładów Chemicznych, o których już mało kto wie. W dębicki pejzaż wrosły te zakłady raczej jako Dębicka Fabryka Farb i Lakierów, obecnie Tikkurila. Tymczasem tu produkowano, jeszcze przed wojną i kilka lat po wojnie, sztuczny kauczuk według oryginalnej polskiej technologii.

Lata szkolne autora upływały w czasach, które pamiętają już tylko najstarsi dębiczanie. Nic dziwnego, skoro naukę rozpoczynał 70 lat temu. Poznajemy z tej książki atmosferę dawnej szkoły podstawowej, później średniej, wreszcie pierwszej pracy zawodowej w WSK (WUCh). Doświadczenia z pracy w gazecie zakładowej „Echo Załogi” wykraczają poza fabryczną bramę. To wtedy - jak sam podkreśla - ukształtowała się u niego wrażliwość na sprawy społeczne i rozwinęła się umiejętność rozróżniania prawdy od manipulacji. Są w tej publikacji także wspomnienia dotyczące ówczesnego życia kulturalnego i sportowego, a także odniesienia do dawniejszej historii miasta, m.in. powstanie gimnazjum i szkoły mechanicznej, budynku „Sokoła".

W drugiej części książki autor pisze o sprawach najnowszych, m.in. o dębickich pomnikach,

Sporo miejsca w książce zajmuje bohaterska postawa Leokadii i Aleksandra Mikołajkowów w okresie okupacji hitlerowskiej, którzy z narażeniem życia swojego i swoich synów, uratowali od śmierci 13-osobową rodzinę Reichów.

Ambrozowicz pisze, że nie ma chyba w Dębicy nikogo, kto nie docenił wielkiego bohaterstwa Mikołajkowów, Ale zadaje także pytanie, dlaczego władze Dębicy uznały za stosowne „przykryć” pamięć po bohaterach i postawić właśnie tam pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej? Jeśli to miał być przypadek, to dlaczego zburzono dom Mikołajkowów, zamiast urządzić w nim muzeum ich pamięci?

Mogłyby tam odbywać się lekcje historii i można by opowiadać o pięknych postawach dębiczan w czasach okupacji hitlerowskiej. Wielu dębiczan wiedziało przecież, gdzie ukrywają się Żydzi, a jednak szczęśliwie nikt nie doniósł

- komentuje autor.

Książka zawiera więcej gorzkich refleksji, m.in. o dekomunizacji po dębicku czy likwidacji „Igloopolu”. Ale jest też mowa o dębickich legionistach - bohaterach walk o niepodległość Polski.

Książka „Powroty do zdarzeń” jest już dostępna w księgarniach.

Józef Ambrozowicz, dziennikarz i edytor, od 1975 roku mieszka w Rzeszowie. Pracował w Magazynie Młodzieżowym „Prometej” oraz w Oddziale Krajowej Agencji Wydawniczej. Jest wydawcą i współautorem pięciu albumów o Dębicy i powiecie dębickim, a także wydawcą przewodnika Wacława Grycha pt. „Spacerem po Dębicy”. W 2006 roku otrzymał nagrodę Przewodniczącego Rady Miejskiej Edwarda Krzystyniaka i Burmistrza Edwarda Brzostowskiego za zaangażowanie w dziedzinie promocji Dębicy oraz profesjonalne utrwalenie najpiękniejszych miejsc i obiektów miasta.


ZOBACZ TEŻ: 6 rzeczy, których nie wiedziałeś o Pomniku Walk Rewolucyjnych w Rzeszowie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie