Krzysztof Zajas: "Chciałem nadać policyjnej robocie trochę realizmu" [wywiad]

red.
Z Krzysztofem Zajasem, autorem książki "Skowyt nocy" rozmawialiśmy o magicznych miejscach, permanentnej depresji twórczej, "Trylogii pomorskiej" i prawdziwych policjantach.

Pochodzi Pan z Oświęcimia, następnie związał się Pan z Krakowem. Skąd pomysł na trylogię osadzoną na wybrzeżu?
Pomorze to bardzo ciekawa ziemia. Historia układa się tam warstwami, jak osad geologiczny, i to, czego doświadczamy tam dzisiaj, jest bardzo różnorodne. Niemcy, Polacy, Kaszubi, Ukraińcy, Litwini, do tego jeszcze jacyś Kociewiacy, Borowiacy, Kosznajdrzy – zupełny galimatias! I nie chodzi tylko o migotliwą różnorodność; to generuje napięcia, antagonizmy, uruchamia jakieś ukryte, nie do końca rozpoznawalne siły, które działają w ludziach… Z drugiej strony nowoczesność, farmy wiatrowe, niebo zastawione olbrzymimi psychodelicznymi kręciołami… Przeszłość i przyszłość w niesamowitym kontredansie. Wydało mi się to fascynującą pożywką dla kryminalnej fabuły.

Inna sprawa, że chciałem parę moich sprawdzonych w warunkach południowej Polski bohaterów, czyli duet policyjny Krzycki – Bałyś, rzucić w nowe, wymagające środowisko. Skoro tacy świetni, to niech tam pokażą, co potrafią. Na obcym boisku, z wrogą publicznością – śmiało chłopcy, grać! I grają. Na początku idzie im katastrofalnie – śmierć szczerzy zęby w koszmarnym uśmiechu podwodnego kościotrupa…

Trudno było nauczyć się myśleć "po pomorsku"? Skąd czerpał Pan inspiracje?
Znam Pomorze Środkowe całkiem nieźle, jeżdżę tam z przerwami od pół wieku. Dzisiaj staram się trzymać co najmniej pięć kilometrów od linii brzegowej, czyli od całego tego turystycznego targowiska próżności. Ciekawe Pomorze jest w głąb lądu, pośród małych poniemieckich wiosek, między starymi domami z ciemnoczerwonej, brudnej cegły i z elementami zabudowy szachulcowej. Nagle znajdujesz się w środku jakiejś dawnej, niejasnej tajemnicy… Nie wiem, czy nauczyłem się myśleć po pomorsku – to chyba nie całkiem możliwe. Ale nieraz próbowałem zobaczyć siebie żyjącego tutaj latami, od urodzenia, z tym ponurym Niemcem w głębi starego sadu i surową bałtycką północą na twarzy. A nad głową śmigła wiatraka. Drżący niepokój. Przez parę lat z rzędu spędzałem czas w przeuroczym Kukułczynie, niedaleko Sławna, w poniemieckiej leśniczówce. Magiczne miejsce. Dla mnie, badacza pograniczy kulturowych, absolutnie odjechane!

Krzysztof Zajas: "Chciałem nadać policyjnej robocie trochę r...

Grzegorz Kalinowski powiedział, że po przeczytaniu "Skowytu" każdy poważnie zastanowi się nad rozpoczęciem kariery w policji. Pańską powieść można traktować w charakterze ostrzeżenia?
Nie, zupełnie nie o to chodziło. Po prostu chciałem nadać policyjnej robocie trochę realizmu. Mam wrażenie, że w konwencjonalnym kryminale wszyscy ci inspektorzy, detektywi i inni technicy od zbrodni są okropnie sztuczni, kreowani, gdzieś obok tego, z czym się prawdziwy policjant musi zmierzyć. A mierzy się nie tylko z czystym, literacko sterylnym śledztwem, lecz także z presją społeczną, polityczną, obyczajową, gangsterską. Raczej chciałem dotknąć tego dylematu, który wyobrażam sobie w duszy wielu policjantów: tu stróż porządku i odpowiedzialność zawodowa, a tam koledzy cwaniacy, którzy kombinują na boku i mieszają czarne z białym, żeby wyszło szare. Czyli mętne, w którym przestępczość nie znika, a kwitnie. Zresztą, nie wymyślam tu niczego nowego, w kulturze masowej jest cały wielki temat przestępczości wśród stróżów prawa. Ja osobiście z upodobaniem kolekcjonuję newsy o przestępstwach policjantów. Najnowszy, z wczoraj, o policjancie molestującym sześciolatkę! Ludzie, co jest?!

Kiedy zakochał się Pan w kryminałach?
Jeszcze w szkole podstawowej. Czytaliśmy z kolegami na wyścigi, kto więcej na tydzień. I zupełnie o tym zapomniałem! Dorosłe życie przebiegło mi pod znakiem literatury tzw. poważnej: Herbert, Miłosz, w ogóle raczej poezja niż proza. Sam pisałem dużo – słabych – wierszy. Sięgnąłem znowu po kryminały dziesięć, dwanaście lat temu i z całym impetem wróciła tamta szkolna miłość. Może to była kwestia zmęczenia powagą akademickich studiów, a może wreszcie znalazłem styl, ramę dla swoich wciąż niezrealizowanych literackich ambicji. W każdym razie mroczny kryminał i horror to nagle było to! Walka ze złem, odwet na niesprawiedliwym świecie, człowiek wplątany w sprzeczne intencje – cóż za tematy!

Trudno spojrzeć krytycznym okiem na własne dzieło będąc badaczem literatury?Przeciwnie, bardzo łatwo. Zbyt łatwo! Wciąż się oceniasz i porównujesz. Piszesz scenę, klecisz jakiś dialog albo opis, a potem czytasz kawałek Dostojewskiego i widzisz, jaki jesteś beznadziejny. Permanentna depresja twórcza. Bez końca poprawiam, koryguję, skreślam to, co napisałem poprzedniego dnia. Kiedy zaczynałem pisać kryminały, byłem okropnie wulgarny – chciałem w ten sposób zmyć z siebie to odium uniwersyteckiej poprawności. Efekt był straszny. Natomiast korzyść badawcza jest taka, że mam sposobność spojrzeć na proces twórczy z drugiej strony, od wewnątrz, odczuć na własnej skórze to zmaganie z frazą, zdaniem, metaforą, czasem pojedynczym słowem. Lepiej rozumiem słynny aforyzm Goethego, że literatura to dziesięć procent talentu i dziewięćdziesiąt żmudnej pracy. Ułożyć dobre, nośne zdanie – oto cała literacka robota. Niewiele i zbyt wiele.

Pańskim zdaniem kondycja rodzimej literatury rośnie w siłę, czy wręcz przeciwnie?

Ależ mamy wspaniałą literaturę! Olga Tokarczuk właśnie dostała Nobla i to już piąty literacki Nobel dla Polski! A właściwie szósty, bo ja bym jeszcze doliczył Izaaka Bashevisa Singera. W żadnej innej dziedzinie nie mamy takich sukcesów na skalę światową.

Przy czym Tokarczuk jest również argumentem za powieścią kryminalną, bo napisała świetny "Prowadź swój pług przez kości umarłych" – kryminał jak się patrzy. Oczywiście, sukces najlepszych nie jest dowodem na świetność całej dziedziny i mamy olbrzymią produkcję mierną i słabą, która się świetnie sprzedaje dzięki potężnym mechanizmom promocyjnym. No, ale to już kwestia raczej handlowa, niż literacka.

Co mnie cieszy, to jednak kwitnące czytelnictwo, wbrew różnym biadaniom o tym, że Polacy nie czytają. Czytają, i to dużo, niektórzy nawet organizują zawody w czytaniu – jak my wtedy w podstawówce. A że nie wszyscy czytają, to jasne. Nigdy nie czytali wszyscy, tylko wybrani, ci, których trącił skrzydłem anioł od literatury. To dosyć liczne plemię i raczej szybko nie zginie. Całe szczęście, bo bez niego nie ma literatury. Ani pisarzy.

Czego możemy spodziewać się w przyszłości od Krzysztofa Zajasa? Po zakończeniu trylogii zamierza Pan może nieco odbić od klimatu uwielbianego Stephena Kinga?
W pierwszej kolejności muszę skończyć „Trylogię pomorską”. Jest tam do skończenia historia pewnej starej Niemki, która ściągnie inspektora Krzyckiego z powrotem na Pomorze. Ziemia, woda, powietrze i ogień – cztery potężne pomorskie żywioły – jeszcze wszystkiego ludziom nie powiedziały. Równocześnie piszę powieść w odcinkach pt. „Audiobook”, można czytać co tydzień na portalu smakksiazki.pl. Klimaty Stephena Kinga mam ciągle pod ręką w mojej literackiej skrzynce z narzędziami, ale korzystam z nich oszczędnie. Nie mam zamiaru ani ambicji go naśladować, raczej podziwiam jego literacką totalność. U niego wszystko, najmniejszy nawet codzienny drobiazg, potrafi się zmienić w świetny, pełen napięcia tekst. W tym sensie jest dla mnie wzorem. Ale nie umiem go naśladować. Piszę swoje.

Mam w planach romans sensacyjny – miłość pisarza i gwiazdy rockowej – a także powieść fantasy o Krakowie. I jeszcze parę innych rzeczy w formie luźnych notatek zapychających folder o pysznej nazwie „Projekty”. Poza tym wciąż pracuję naukowo, równolegle ze Skowytem nocy w Bibliotece Narodowej właśnie się ukazuje tom Żagary. Antologia poezji, który współredagowałem. Z obu książek jestem równie dumny. Satysfakcja, że karmię w sobie oba wilki, białego i czarnego.

O co chodzi w Hot16Challenge2?

Wideo

Materiał oryginalny: Krzysztof Zajas: "Chciałem nadać policyjnej robocie trochę realizmu" [wywiad] - Gdańsk Nasze Miasto

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"Teraz powinniśmy bardziej o siebie zadbać. Palenie temu nie sprzyja, ale jeśli ktoś „musi” palić, to polecam podgrzewarki. W internecie jest dostępny kod IQOSXX120, który zmniejsza cenę urządzenia o ponad 50%, w dodatku działa online, więc #zostanwdomu!

"

B
Brawo

Pisarz, który nie jest nieznośnie pretensjonalny! Bez ironii - jestem pozytywnie zaskoczony. Bardzo ciekawy wywiad, dziękuję za niego. A panu Zajasowi życzę powodzenia w pisaniu!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3