Koronawirus na Podkarpaciu. Czy szczyt czwartej fali już za nami?

Monika Sroczyńska
Monika Sroczyńska
Udostępnij:
W ostatnim czasie spadła liczba zakażeń koronawirusem na Podkarpaciu. Obłożenie w szpitalach wygląda obecnie tak - 70 proc. zajętych łóżek i 80 proc. zajętych respiratorów przeznaczonych dla pacjentów z Covid-19. Czy szczyt czwartej fali zakażeń już za nami?

- Od kilku dni w regionie obserwujemy spadek hospitalizacji z powodu Covid-19. Na przestrzeni ostatniego tygodnia, liczba zajętych łóżek zmniejszyła się o niemal 200. Wciąż jednak utrzymuje się wysoka liczba pacjentów, którzy wymagają wsparcia respiratorowego, choć i w tym przypadku możemy mówić o odwróceniu trendu wzrostowego – mówi Michał Mielniczuk, rzecznik prasowy wojewody.

Ogólnie najwięcej chorych znajduje się w placówkach z oddziałami zakaźnymi, czyli w Dębicy, Jarosławiu, Przemyślu, Mielcu, Sanoku, Jaśle i w Łańcucie. Niemal w każdej z tych jednostek przebywa powyżej 100 pacjentów chorujących na Covid-19. Natomiast w szpitalu tymczasowym w Rzeszowie hospitalizowanych jest 97 osób.

Niezmiennie w szpitalach na Podkarpaciu leczone są także dzieci zakażone koronawirusem.

- W tej sytuacji optymizmem napawa jedynie fakt, że można już je szczepić - mówi dr Jolanta Kluz Zawadzka, wojewódzki konsultant w dziedzinie epidemiologii.

Ubolewa jednak, że nie wszystkie, ponieważ jak się okazuje te najmniejsze również chorują.

W szpitalu wojewódzkim w Przemyślu nadal zajęte są wszystkie respiratory przeznaczone dla pacjentów covidowych.

- Zdecydowana większość tej grupy to osoby, które chorują od kilku tygodni, próbowały się leczyć na własną rękę i do szpitala trafiły, gdy choroba była mocno zaawansowana i zdążyła wyrządzić już duże szkody w organizmie. Wszyscy są nieszczepieni przeciw Covid 19 - zaznacza Paweł Bugira, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu.

Te same spostrzeżenia ma dr Jolanta Kluz Zawadzka, która dodaje, że osoby chore, mimo świadomości i czytelnych objawów nie zgłaszają się do lekarzy, by uniknąć chociażby przymusowej kwarantanny. Nie myślą jednak o konsekwencjach, które mogą być długofalowe.

- Jak dalej będzie się kształtować sytuacja epidemiczna zależy w dużej mierze od nas - od przestrzegania zasad sanitarnych oraz szczepień. Osoby zaszczepione, nawet jeśli trafiają do szpitala, lepiej sobie radzą z pokonaniem choroby - podkreśla rzecznik przemyskiego szpitala.

Liczba w pełni zaszczepionych mieszkańców regionu przekroczyła 785 tys., to poniżej 40 proc. całej populacji Podkarpacia. I nadal za mało, by osiągnąć odporność zbiorową.

- Wojewoda nie podejmuje na ten moment decyzji o ograniczeniu tzw. „liczby miejsc covdiowych”. Musimy mieć na uwadze, że w ubiegłym tygodniu notowaliśmy średnio ok. 800 zakażeń dziennie, co może procentować w najbliższych dniach wzrostem hospitalizacji – zaznacza Michał Mielniczuk

.

Do końca roku nadal będą funkcjonować trzy dodatkowe 12-godzinne zespoły ratownictwa medycznego powołane w związku ze zwiększoną liczbą wyjazdów do osób chorych na Covid-19.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Małpia ospa może być użyta jako broń biologiczna

Wideo

Materiał oryginalny: Koronawirus na Podkarpaciu. Czy szczyt czwartej fali już za nami? - Nowiny

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie